Po drugie, w obliczu porażki istnieje odporność psychiczna. Większość ludzi postrzega porażkę jako ostateczny werdykt, znak, że „nie są sobie przeznaczeni”. Ci, którzy odnoszą sukcesy, z kolei, postrzegają porażkę jako wszechstronny moduł nauki. Każdy błąd nie jest murem, ale kamieniem milowym, czasem bolesnym, ale zawsze pouczającym. Ta zdolność do iteracji, dostosowywania strategii i wytrwałości w głębszym zrozumieniu stanowi fundamentalną linię podziału.
Wreszcie, jest jeszcze element nieustannego skupienia. W dobie wielozadaniowości i cyfrowych rozpraszaczy, umiejętność powiedzenia „nie” dobremu i „tak” świetnemu to potężna siła. Mniejszość, która osiąga swoje cele, to zazwyczaj ci, którzy potrafili ochronić swój czas i energię, koncentrując zasoby na konkretnym punkcie, aż przełamali opór.
Zatem stwierdzenie „bardzo niewielu ludzi osiąga to wyzwanie” nie jest osądem, lecz opisem. Opisuje ono przepaść między początkowym pragnieniem a wyrafinowaną siłą woli. Nie jest to ekskluzywny klub, w którym człowiek się rodzi, ale szczyt osiągany poprzez świadomy i codzienny wybór wytrwałości, nauki i determinacji. Ostatecznie wyzwaniem nie jest sam cel, lecz osobista transformacja niezbędna do jego osiągnięcia. A ta transformacja jest rzeczywiście dostępna dla niewielu.
